Obrzydliwy ✨
Postanowiłem zerwać część podłogi. Smród, który buchnął, był niemal fizyczną barierą. W szczelinach, w pęknięciach legarów, nie było kurzu. Było tam coś, co przypominało gnijący, czarny welur.
Cofnąłem się, potykając o własne nogi. Ale one nie uciekały. One czekały. OBRZYDLIWY
Próbowałem uciec, ale drzwi się nie otwierały. Klamka była zimna i śliska. Kiedy spojrzałem w lustro w przedpokoju, nie zobaczyłem swojej twarzy. Zobaczyłem istotę z czarnymi oczami, z których wypływała ta sama gęsta ciecz, co z sufitu. Postanowiłem zerwać część podłogi
(zgnilizna jako metafora ludzkich czynów) Daj znać, który kierunek najbardziej Cię interesuje! Było tam coś, co przypominało gnijący, czarny welur
Początkowo ignorowałem dziwne odgłosy. Chrobotanie. Szuranie. Myślałem, że to myszy, może szczury. Ale chrobotanie stało się rytmicznym stukaniem, jakby ktoś mały, z długimi pazurami, próbował przebić się przez dębowe deski. Obrzydzenie przyszło pewnej deszczowej nocy.